niedziela, 19 lutego 2012

Haters gonna hate

Obiecałam sobie, że w tym roku walentynki będą takie jak powinny być. Oto krótka lista, którą zrobiłam pośpiesznie, i przede wszystkim z nudów w gimnazjum, kiedy to mój pierwszy chłopak(cóż z niego był za romantyk) wysłał mi moją pierwszą WALENTYNKĘ. Niestety siusiumajty z nas jeszcze wówczas były, więc na życzeniach i kartkach się kończyło. Tak więc oto, powstała lista moja, może nie osobista zawierająca STALOWE ZASADY ŚWIĘTOWANIA WALENTYNEK(już jako osoba dorosła, o ironio). 
  1. Z FACETEM - jednym, tylko i wyłącznie. Ewentualnie z kilkoma, ale nie w tym samym czasie. Wieczór z przyjaciółką w pluszowym piżamach, przy popcornie, maratonie romansideł(byłam pieprzoną masochistką) NIE JEST WALENTYNKAMI. Jest to zawsze lepsza alternatywa niż wypisywanie na facebooku o tym jak strasznie jesteśmy alternatywni i nienawidzimy walentynek(ale byłam głupia), bo przecież kto inny kocha nas bardziej niż nasze przyjaciółki - nasze mamy, i nikt więcej. 
  1. ŁADNE UBRANIE - koronki, spódniczki, kokardki, szpilki. Zauważyłam pewną tendencję do zakładania koloru czerwonego, ale może to tylko moje spostrzeżenie. Musimy być piękne, bo mamy dla kogo być piękne, a wszyscy wokół muszą o tym wiedzieć bo rzucamy po oczach tym romantycznym blaskiem, niczym naklejka WOŚPu.
  1. SŁODKIE PREZENTY - drobiazgi, kicze, tandety, ale bez nich to święto nie byłoby tak wyjątkowe! No bo przecież każda z nas zawsze chciała dostać bukiet róż, pluszowego misia z serduszkiem i ogromną bombonierkę. Są to niezbędne rekwizyty walentynkowe. Co z tego, że takowego misia rzucimy w kąt po tygodniu. Ma być, i koniec.
  1. WINO - najlepiej w restauracji, najlepiej w eleganckiej, najlepiej do wytwornego dania, przypominającego figurę geometryczną ( ryż w kształcie stożka - od razu lepiej smakował, mr ). 
  1. PIESZCZOTY - publiczne uściski, całowanie się, trzymanie za dłoń. W końcu jest to legalne.
I w tym roku pierwszy raz od ZAWSZE miałam okazję spełnić wszystkie powyższe zasady.
Ale kobiety zmienne są więc mój upór i lewa noga, którą wstałam zniweczyły mi i Kubolinie romantyczne plany. Zamiast pięknej sukienki założyłam na siebie wymiętolony tshirt. Nie nałożyłam ani grama makijażu, gdzie nawet siedząc w domu zdarza mi się go zrobić - to pewnie wyjaśnia czemu w Złotych zostałam zaczepiona przez jakiegoś wesołego Pana Żulika, który zagaił do mnie : PODERWAĆ CIĘ?
Zamiast prezentu mój miły dostał półdniowego focha, a zamiast wina napiłam się piwa. 
Za 2,49. 
Z przyjaciółką, ale bez popcornu. 
Przynajmniej jeden punkt wypełniliśmy. I to też na swój własny, alternatywny sposób.

czwartek, 26 stycznia 2012

Komorowskie

Zaspałam, zapomniałam, zmarzłam. Wracam chyba do normalności.
A te piętrzące się na biurku notatki, które codziennie sobie układam przed snem, aby od rana móc się nimi zająć. Hm... Jeszcze trochę poczekam... 
W sobotę mroczne spojrzenia z Kingą
W poniedziałek kolorowe dziary Natalii 

Dzisiaj futrzak Moniki






Najcudowniejsza na świecie. Nie oddam 

wtorek, 24 stycznia 2012

Absolutnie

Tytuł jest moim ulubionym wyrazem w słowniku, mam go w opisie na laście i jakbym mogła to bym dodała do niego jakieś copyrighty. Bo ABSOLUTNIE ma w sobie moc, dynamikę i jednocześnie taką słyszalną chrypkę głosu dojrzałej, seksownej kobiety. 

Tak więc skoro udało mi się przebrnąć przez pierwsze dwa, złożone zdania, które moja nauczycielka od polskiego najchętniej rozdzieliła by na cztery, kończę z pierdołami.

Złota rada cioci Agi:
Orgazmy uszczęśliwiają kobiety więc uprawiajcie seks